Zastrzyk śmierci |
| Urodziłam się małym terraium,byli w nim moja mama szczurzyca i moje 7rodzeństwa no i ja oczywiście. Gdy otworzyłam oczy poraz pierwszy zauważyłam ,że jestem inna od wszystkich ponieważ mam na grzbiecie małą czarą łate a resta była albinosami. Codzienie panowie w białych fartuchach brali moją mame i dawali jej jakieś szczepienia. Pewnego dnia i mnie zabrali. Położyli mnie na wielkim stole i dali mi jakiś zaszczyk że nie mogłam się poruszyć . Panowie zaczeli mnie kuć wielkimi igłami szczególnie w okolicy głowy. Po powrocie do swojej klatki byłam wykończona wszystko mnie zaczeło boleć, dlatego też postanowiłam się położyć spać przy mojej mamusi. Na zajutrz jak się obudziłam miałam na grzbiecie łyse miejsca i pełno jakiś krosteczek. Bardzo się przeraziłam, podsłuchałam rozmowe panów w białych fartuchach że występuje u mnie mało krwinek białych, dzięki temu będą wiedzieć jak leczyć ludzi , bo będą na mnie testować jakieś owe leki. Wieczorem podali mi w jedzeniu coś białego i okrągłego było to strasznie niedobre. Rano miałam trudności z odychaniem czułam wielki ból w sobie , miałam wrażenie że krew w żyłach i tętnicach płynie szalonym tępem. Mineło kilka minut i usłyszałam rozmowe ludzi w białych fartuchach że dzięki mnie wiedzą że tego leku nie wolno podać ludzią, bo by umarli. Jeden z panów w białym fartuchu wzioł mnie na ręce i dał mi zaszczyk , którego bólu nie czułam, wprost przeciwnie czułam się dobrze, był to zaszczyk śmierci. |